Widzisz posty znalezione dla hasła: oddział septyczny





Temat: Ginekolog we Wroclawiu - ktory?

Polecam przychodnie Corfamed. Swietni lekarze oraz sprzet w


gabinetach,

Popieram. Wszyscy pracują w Klinice Akademii Medycznej na Dyrekcyjnej.
Klinike tez polecam, pzrynajmniej oddział septyczny. Oprócz jednej
pani doktor, nie znam nazwiska, która ma szczególne upodobania do
łyżeczkowania, zanim zacznie działać podane znieczulenie.

Ale ogólnie jest super i wesoło.

pozdr

cherokee

Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Jak wygląda poród na septyku?? - do pani Kasi
Jak wygląda poród na septyku?? - do pani Kasi
Witam,
Ponieważ od tygodnia mam biegunkę /6-8 razy na dzień płynną/, zjadłam 2 op.
węgla, biorę od srody Duomox i nic - a wyniku z posiewu kału będę miec dopiero
w poniedzialek rano mam pytanie jak wyglada porod i oddzial septyczny -
kompletna izolacja wszystkie pacjentki razem bo w poniedzialek mam sie zglosic
do szpitala a we wtorek czeka mnie cc wiec skoro mam taka biegunke na pewno
wyladuje na septyku i chcialabym wiedziec jak to jest. Dodam ze biore od
miesiaca Isoptin+Feneoterol na powstrzymanie skurczy wczesniej No-spę -
wysiadl mi zoladek /mam nadkwasote/ i mam wrazenie ze biegunka bardziej sie
nasila po tych lekach jw. a odstawic nie bardzo jest jak. Poza tym mecza mnie
straszne "rewolucje" w jelitach - nawet maalox nie pomaga :(( Bede wdzieczna
za odpowiedz.
Pozdrawiam,
Asia.
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Mit czy fakt??
Takie oswiadczenie, nawet jesli Ci podsuna do podpisu, jest niewazne i mozna je
zaskarzyc. A na pewno nie ma mocy wiazacej. W razie -nie daj. Boze -
jakiegokolwiek zarazenia nie zwalnia szpitala/personelu od odpowiedzialnosci, a
na pewno nie zwalnia od przestrzegania zasad higieny i aseptyki. Obecnie
wszystkie kobiety w ciazy rutynowo powinne miec oznaczany HBs i HIV (to
ostatnie nie jest rutyna, choc powinno), w przeciwnym razie, w razie braku tych
oznaczen, moga rodzaca polozyc na oddzial septyczny. Jesli nie masz jeszcze
tych oznaczen - wykonaj je, zeby uniknac przepychanek w szpitalu, a w razie -
odpukac - zakazenia- miec dowod na pismie, ze przed hospitalizacja bylas
zdrowa. To oczywiscie w ramach teorii, bo nikomu nie zycze koniecznosci
wykorzystywania w praktyce tych oznaczen.
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Wrocław Kamieńskiego i pozytywny Hbs
Wrocław Kamieńskiego i pozytywny Hbs
niestety Hbs wyszło mi pozytywne, wiecie może jak w takim przypadku
wygląda poród rodzinny na Kamieńskiego?? bardzo zależy nam żeby
rodzić razem, a wiemy tylko że o ile trafimy tam to na oddział
septyczny, i rzekomo nie ma zastrzeżeń do osób towarzyszących, ale
mam to rozumieć że jest jakaś osobna porodówka septyczna czy tylko
stwarzają inne warunki ostrożności?? może jeśli jest osobna sala to
może mogę być spokojna o przyjęcie nas bo przecież chyba mało kto ma
to paskudztwo...tyle było by dobrego w tym nieszczęściu... Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Bierzecie prywatną położną??
Przy pierwszym porodzie - 2 lata temu wykupilam sobie opieke
poloznej. Finalnie okazalo sie ze niepotrzebnie. Raz ze zaczelam
rodzic w srodku nocy i byl stosunkowo maly ruch, a dwa, ze z powodu
kataru trafilam na oddzial septyczny, gdzie sie chyba generalnie
malo porodow odbywa. Tak wiec byly tam dwie polozne, ktore skakaly
kolo mnie, a potem przyjechala ta "moja" i te dwie obrazily sie i
sobie poszly Pewnie zrobilo im sie glupio i przykro, ale skad
moglam wiedziec, ze tak potocza sie sprawy...
Gdybym miala jeszcze kiedykolwiek rodzic naturalnie (co mam
nadzieje, juz sie nie stanie), to na 100% wykupilabym sobie prywatna
opieke jeszcze raz.
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Tego się nie spodziewałam
Nie do konca to do mnie przemawia - bo nie tłumaczy
-dlaczego wiele kobiet czuje sie doskonale w trakcie pierwszego
semestru, skoro to choroba, to objawy powinny być powszechne, a nie

- ile z Was miało temperature PRZED porodem (bo przecież o ile to
zapalenie, to nie powstaje w trakcie porodu - porod bylby wynikiem
zapalenia i to chyba dosyć powaznego). A cięzarna z temperatura
kierowana jest na oddział septyczny - czyli prawie żadna jej nie ma
-dlaczego w trakcie tej 'choroby" w pierwszym trymestrze bardzo
wiele kobiet ma tak podwyższoną wytrzymalość i wydajność, ze zdobywa
medale olimpijskie? Wiadomo przecież, ze kiedys stosowano wczesna
ciążę jako doping.
Nie, cos mi sie ta teoria wydaje naciągana.
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: oddział septyczny
lirio napisała:

> Graziulo, a możesz powiedzić na czym polega inność septyka, bo ja jakoś nie
> zauważyłam specjalnych obostrzeń.


Oddział septyczny kiedyś, to była swego rodzaju izolacja od wszelkiej
fizjologii. Leżały tam pacjentki z grypą, hbs+,owsikami a nawet z katarem.
Zapytałam czy takie oddz. istnieją bo we wszystkich szpitalach które znam nie
ma już prawdziwych seps. W moim na czystej porodowej rodziły hcv+ a nawet hiv+
tylko na osobnej sali. Właściwie septyk to normalny oddział tylko odizolowany
od czystego.
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: info o forum....w szpitalach?
info o forum....w szpitalach?
Wśród wszystkich myśli kłębiących się w mojej głowie, kiedy tu do Was
zaglądam kołacze mi od kilku dni jedna....
czasy mamy jakie mamy, opiekę - kiedy jej potrzebujemy - też... jeśli na
własną rękę sobie jej nie zorganizujemy - same wiecie...
Kiedy leżałam na patologii a obok mnie dziewczyny, które przeżyły dramat -
nie wiedziałam jak im pomóc, choć tak bardzo chciałam...
Kiedy ja leżałam na sali z 6 matkami z dziećmi przy cycu a nade mną stał
lekarz i mówił, że w tej chwili dziecko żyje, jak będzie za 5 minut- nie
wie...Prosiłam o rozmowę z psychologiem lub po prostu - z księdzem.... bo
wiedziałam, że sama sobie nie poradzę, że moja psychika odmawia
posłuszeństwa...
Nie umożliwiono mi ani jednego, ani drugiego. Psychologa na oddziale
patologii nie ma-bo nie ma na to pieniędzy, księdza nie wpuścili- bo to
oddział septyczny (paranoja!!!)...
Przyszło mi do głowy, żeby przygotować ulotki - karteczki z adresem strony
Waszego forum i zanieść na oddział patologi ciąży... Zostawic je u
przełożonej pielęgniarek, ordynatora... Może w ludzkim geście, mając na
oddziale osobę dotkniętą taką tragedią - wskażą jej drogę do Was...
Myślicie, ze to dobry pomysł?
czy podejmowałyście takie akcje u siebie? z jakim skutkiem?
Ogromnie ubolewam, ze dziewczyna, która przyszła na USG w 28 tyg. a
dowiedziała się, ze nosi w sobie martwy płód, jak to sucho określają lekarze -
nie mogła z Wami wtedy o tym porozmawić... Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: KLINIKA NA KOPERNIKA W KRAKOWIE - WASZE OPINIE
Osobiscie uwazam ze moja Emma nie mogla lepiej trafic.Jest na 3pietrze juz 7
tydzien,sporo przeszla ale reakcja lekarzy i pielegniarek zawsze na czas.super
sprzet,personel mily a niektore panie nawet bardzo!W razie problemow potrafia
podniesc na duchu(lekarze tego nie robia).Dostep rodzicow nieograniczony.Co do
pani dietetyczki to NIE WIEDZIALA jak dlugi czas utrzymuja sie pokarmy w mleku
matki(...)musialam spytac lekarke.A jesli chodzi o moj pobyt w szpitalu to
polecam 1pietro oddzial septyczny.Lekarze tam zachowywali sie tam lepiej niz w
prywatnej klinice.Dziewczyny ktore lezaly ze mna a mialy doswiadczenie z innych
szpitali byly w szoku.Salowe i polozne fajne i z poczucie humoru.Nikt nie dawal
zadnych lapowek.Ale te rewelacje dotycza tylko tego pietra.Na drugim jest duzo
gorzej podobno. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Wcześniaczki z października 2008
no nie da się ukryć-tamtejszy oddział septyczny to TRAGEDIA!!! Ja
byłam załamana panującymi tam warunkami i co niektórymi
pielegniarkami także-szkoda gadać w porównaniu do OITN to, to w
sumie nie ma porównania pod żadnym względem. I nawet starałam się
zeby Mały wrócił na Intensywną, bo tam było zupełnie inne podejście
do dziecka i mamy. Na septyku 2 pielęgniarki na czasem nawet 8
maluchów...A Miki był jeszcze w inkubatorze i podłaczony
pod "pulso", ze spadkami saturacji i miałam pewne obawy...Koniec
końcem nie udało sie i na septyku spedził 2 tygodnie poczym zadrałam
go do domku A ja z Torunia jestem Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Do pań rodzących w czasch PRL i zaraz po.
kiedy ja rodziłam- w szpitalu byl oddzial "septyczny"-tam przywożono
delikwentki,które urodzily w domu, w środkach komunikacji zbiorowej,a nawet w
szpitalnym korytarzu.Wydaje mi się,że jeśli kobieta rodziła w domu,to też
musiala jechać już z dzieckiem do szpitala.To był rok 79 - pamiętam "rok
dziecka" Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Szpital na Traugutta
Moim zdaniem MASAKRA! Jesli mozecie unikajcie tego szpitala a
zwłaszcza oddział septyczny lezała tam moja siostra po cięciu
cesarskim i az mi sie serce kroiło a krew w zyłach mroziła jak
widzialam co tam sie dzieje.Córeczkę zobaczyła dopiero nanastepny
dzien i to po małej interwencji ojca dziecka a rodziła dzien
wczesniej o 8 rano!O srodki przeciwbólowe trzeba tam wręcz błagac
siostra po 4 godzinach czekania na zastrzyk sama zwlekła sie z
łozka i poszla zapytac sie kiedy dostanie cos
przeciwbolowego.Pielęgniarce zrobiło sie troszeczkę głupio ale dala
w koncu zastrzyk po... godzinie. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Poród w Szpitalu Wojewódzkim
Skoro Twoje dziecko trafiło na oddział septyczny czyli były jakies zaniedbania-
zdrowo urodzone dzieci tam nie trafiają :/ Ja wiem ,że w Jeleniej na oddziale
noworodkowym pracuje pielegniarka z chorobą gronkowcową - jest to zatajane-
powiedziała mi to córka jej koleżanki i bardzo często dzieci w Jeleniej chorują,
choć rodzą się zdrowe... Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Czy kobieta w śpiączce ma płacić alimenty
Drogi Przedmówco,
a widziałeś kiedyś, jak wygląda odleżyna? To takie przedziwne zjawisko, że skóra
znika i widać mięsko. Idź na oddział septyczny do dowolnego szpitala i sobie
popatrz na plakaty w poczekalni. Za 500 zł "specjalnie dla niej" miesięcznie nie
kupisz odpowiedniego łóżka, materaca, masażysty, kosmetyków, leków...
Pomyśl, zanim napiszesz... Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: U nas najczęściej umierają noworodki
Bzdura. Dyrekcyjna to jest naprawdę obora z krowami. Potrafią zdrowemu dziecku
dowalić antybiotyk bez żadnych wskazań, bo tak im wychodzi z procedur (dziecko
się im nie urodziło na terenie szpitala). Kobieta ma się dostosować do personelu
i wszelkie prośby (także podczas porodu) są traktowane jak fanaberie
histeryczki. "Troska o dzieci" polega na tym, że jak są chore, to się je pakuje
na oddział septyczny, a matka albo się tam zmieści, albo nie i to jest jej
problem - karmienie piersią mają gdzieś. Na porządku dziennym jest gnojenie
położnic w razie jakichkolwiek problemów z dzieckiem, że to ich wina. Ojciec w
ogóle jest tam wrogiem i praktycznie nigdzie nie wolno mu wchodzić. Nie
przypuszczałem, że takie syfiaste warunki w ogóle gdzieś w wojewódzkim mieście
jeszcze występują. Panie Zimmer, wstyd po prostu.
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: dobry szpital położniczy Wrocław
Polecam Trzebnicę - jeśli chodzi o poród. Rodziłam tam pierwsze dziecko i w
sumie wspominam bardzo dobrze.Wypuścili mnie z dzieckiem z wysoką bilirubiną i
nacięcie krocza pozostawia wiele do życzenia - jedyne zastrzeżenia.
Drugie dziecko rodziłam 2 tygodnie temu we Wrocławiu na Kamieńskiego -poród
wspominam bardzo źle (rodziłam tylko 1 godzinę ale i tak "pomagano" i
przyspieszano poród). Opieka po porodzie nad dzieckiem na oddziale - jeszcze
gorzej (spędziłam tam 2 tygodnie). Mam spore zastrzeżenia do opieki lekarskiej -
kilku lekarzy,każdy z inną diagnozą-najczęściej przeciwną, do tego zwykle dość
nieuprzejmie traktują dopytujące się mamy o swoje dzieci. Z przestrzeganiem
higieny przez pielęgniarki na oddziale aseptycznym jest źle.Z ich
umiejętnościami i wiedzą medyczną bywa różnie. Za to oddział septyczny - bez
zastrzeżeń i z dużym plusem!
Wybrałabym Trzebnicę.
Koleżanka rodziła w Miliczu - była bardzo zadowolona!
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ
Kocię
Kocię, ja rodziłam dwa razy w Spesie, ale z Kopernika miałam kontakt w obydwóch
ciążach i byl to kazdorazowo kontakt traumatyczny. Ostatni raz cztery lata temu
spedzilam dwa dni na tzw. "porodowce septycznej". Nigdy w zyciu nie chcialabym
tam rodzic. Ten oddział septyczny wygladal jak skansen z lat 70, a jezeli chodzi
o zachowanie personelu to tez dziekuje postoje. Z pewnoscia cztery lata to tez
"ogrom czasu", ale nie sadze zeby te straszne panie wymarly, odeszly na
emeryture, ewentualnie drastycznie zmienily stosunek do pacjenta. Nie chce zeby
mnie ktos glaskal po glowce czy trzymal za raczk przy porodzie, ale jestem
dorosla kobieta i nie pozwole zeby ktos na mnie wrzeszczal albo oklamywal mnie
co do stanu mojego zdrowia.
A i to prawda ze w Spesie bardzo pilnowali wszystkich badan w trakcie ciazy i
przed samym porodem - nie slyszalam na przyklad zeby w innych szpitalach
wymagano badania na HIV na ten przyklad. Ja mam bardzo dobre wspomnienia, i
jakbym miala jeszcze rodzic to tylko tam.
I calkiem logiczne jest co Balasz mowi: zaplacono mu za porody, ktore sie
odbyly, matki i dzieci wyszly zdrowe i zadowolone po parodniowym pobycie. Ja
nawet jakbym wiedziala o tych jakichs nieistniejacych, a podobniez koniecznych
sluzach, to tez bym sie zdecydowala tam rodzic. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: ile mamy oddziałó ortopedycznych
ile mamy oddziałó ortopedycznych
Miałaś szczęście , że nie zropiałąś na Winiarach jak ja. Gronkowiec złocisty
leje mi się z przetoki na biodrze przez rok.Czekam na wymianę protezy w
klinice w Otwocku. Słyszałem ,że otwocki oddział septyczny to filia
oddziału a.grabowskiego. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: A może coś miłego o lekarzach?
INSTYTUT MEDYCYNY MORSKIEJ I TROPIKALNEJ - Gdynia
KLINIKA CHORÓB PŁUC I GRUŹLICY - AM Gdańsk
STOCER - Konstancin - oddział septyczny
SPZOZ - Morąg - oddziały wewnętrzny, neurologia

Pracują tam wspaniali doktorzy, docenci, lekarze, pielęgniarki, salowe i wiele
innych pracowników, którzy nie odwracają się od pacjenta. Może i popełniają
błędy, ale potafią się do nich przyznać. Szczera rozmowa z pacjentem to
naprawdę bardzo wiele.
Pozdrawiam w/w szpitale i ich personel. Dziękuję że żyję!!!
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: HBs dodatni
musissz sie nastawiac ze mozesz uslyszec rozne glupoty od roznych lekarzy
dlatego poszlam do hepatologa specjalisty w tym zakresie i bylam w szoku gdy mi
powiedzial ze jestem zdrowa nic mi nie jest i ze na tym etapie nawet nie mam
mozliwosci zarazenia nikogo droga plciowa. ale maz na wszelki wypadek zrobil
sboie hbs mial ujemny to sie szybko zaszczepil. musisz pamietac ze nie mozesz
oddawac krwi no i raczej zglaszac to u dentysty. jesli chodzi o dziecko to
raczje nic mu nie grozi. ja malemu zrobilam pozniej badanie na hbs ma ujemny
wiec jest ok. musisz sie oswoic z ta mysla ale jesli dawno przeszlas zoltaczke
nie masz dolegliwosci a co najwazniejsze proby watrobowe wyjda ok tzn ze jest
dobrze. a oddzial septyczny ma tez swoje zalety bo tam dzieci zabieraja na noc
i mozna sobie odpoczac. pozdrawiam Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Grypa a poród ?!
prawdopodobnie trafisz na oddzial septyczny. u mnie grypa przyspieszyla porod (urodzilam w
38tc1d). poszlam do szpitala z temperatura i mieli mnie polyc na oddzial septyczny ale okazalo
sie, ze jest rozwarcie na wiecej niz 3 i trafilam na sale przedporodowa, na ktorej bylam sama.
a po porodzie nastepnego dnia temperatura momentalnie spadla
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: jaki poród z hbs+ ???
Ja urodziłam 2,5 miesiąca temu. Odbyło się to na oddziele septycznym, gdzie sala
porodowa jest na 2 łóżka ale że byłam wtedy jedna rodząca więc miałam komfortowo
salę i położną do własnej dyspozycji. Położna była tak miła, że najpierw nie
chciała wpuścić męża, bo to wbrew przepisom i biedak przesiedział 7 godzin na
korytarzu ale jak się zaczęłą odtatnia faza porodu to ją bardzo poprosiłam i
zgodziła się. Potem leżałam na sali z innymi dziewczynami (tamte wszystkie były
w ciąży). W tym szpitalu jest cały oddział septyczny a więc sale do porodu,
osobne położne, osobne sale "do leżenia". Powiem, Ci że wspominam to bardzo
dobrze a nawet skorzystałam na tym bo taki luksus jak położna tylko dla mnie (za
który to luksus dziewczyny słono płacą) ja miałam za darmo.No i oczywiście
Mamleństwo musi dostać w pierwszej dobie oprócz szczepionki na WZW B jeszcze
gamma-globulinę. Pozdrawiam! I niczym się nie martw! Trzymaj się dzielnie!
Mama Emilki Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: WR i HBS pod koniec ciąży
Hmmm, kiedy ostatnio byłam w szpitalu (jakis czas temu) to tam wisiała
wieeeelka kartka na drzwiach( chyba straszyli nią pacjentki) że pacjentki bez
aktualnego HBS i WR kieruje się od razu na oddział porodowy septyczny.
Pozostaje pytanie co to znaczy "aktualne" i jak jest w tym szpitalu gdzie
chcesz rodzić. Może najlepiej tam zadzwonić, albo podejść na Izbę Przyjęć i
dowiedzieć się "u źródła".
Dodam że akurat w tym szpitalu gdzie straszyła ta kartka oddział septyczny był
znacznie gorszy od aseptycznego.
Pozdrawiam
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: WZW B już w ciąży
Kazde narzedzie i kazda krew...
Ok, ale do operacji uzywa sie narzedzi wysterylizowanych, a nie wytartych o
fartuch operatora po poprzednim zabiegu. Jaka krew? Sytuacje , gdy przetacza
sie krew w trakcie cc naleza do rzadkosci, zwlaszcza, jesli jest to planowe cc.
Ewentualnie warto z lekarzem, ktory bedzie operowal, i z lokalna stacja
krwiodawstwa omowic kwestie autotransfuzji, tj, oddania przez zabiegiem swojej
wlasnej krwi ze wskazaniem do przetoczenia u siebie samej w razie koneicznosci.
Niestety,kiedy ja mialam cc, nie praktykowano autotransfuzji u kobiet
ciezarnych. Przy zachowaniu minimum higieny (ze strony personelu) szanse na
zakazenie sa znikome. To nieprawda, ze w razie braku szczepien wysylaja na
oddzial septyczny. Ewentualnie moga wyslac w przypadku, gdy w ciazy nie byl
oznaczony antygen HBs, co jest standardem. Nie rozumiem, co znaczy "traktowac
ze szczegolna ostroznoscia". Podczas jakichkolwiek zabiegow, gdy ma sie kontakt
z tak zwanym materialem zakaznym (krew, slina, sperma, tkanki, itd) KAZDY
pacjent ma byc traktowany jako potencjalny nosiciel WZW B,C, HIV itd. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: jak się wybiera szpital do rodzenia
Na naszym terenie (śląskie) nie ma zapisów, w ogóle o czymś takim nie
słyszałam. Warto się zorientować w liczbie porodów na dobę w danym szpitalu
(zadzwonic do szpitala albo poszukać na stronie internetowej
www.rodzicpoludzku.pl, tam też sporo informacji o szpitalach). To istotne, bo
jak jest np. 5 porodów na dobę, a jedna sala z prysznicem i workiem sako, to
kicha.

Szpital ma, z tego co wiem, obowiązek przyjąć rodzącą bez względu na wszystko.
W niektórych szpitalach praktykuje się rozmowę z anestezjologiem, jeśli
planowane jest znieczulenie zewnątrzoponowe.

Poza tym najlepszy sposób to zadzwonić do szpitala i zapytać, kiedy można go
zwiedzić. Bo to naprawdę doskonały pomysł, żeby zobaczyc na własne oczy, co i
jak. Wtedy też można wypytać o szczegóły (co przywieźć, jakie dokumenty zabrać
itd.). Oczywiście trzeba mieć wyniki z WSR z ostatniego miesiąca, jadąc do
porodu, ale to pewnie wiesz. Jak ich brak, trafiasz na oddział septyczny.

Życzę Ci łatwego i szczęśliwego rozwiązania!

T. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Kliniczna Gdańsk - proszę o opinię!
Czesc Oliwka,
A w jaki sposob zalatwic to, zeby trafic na temn oddzial septyczny? Czy Twoj
porod odbieral dr. Raszczyk, czy jakis inny lekarz? Czy umawials sie z nim, czy
moze z jakas polozna? Czy mialas porod rodzinny? co zabrac ze soba do szpitala?
Sorki, ze tak duzo pytan, ale bylabym bardzo wdzieczna za odpowiedz. To moja
pierwsza ciaza i w dodatku zagrozona porodem przedwczesnym, wiec bardzo ale to
bardzo sie boje. A tak wogole to zaczynam dzis 28 tydz. i dotrwalam tak dlugo
min dzieki dr Raszczykowi, ktory jest wrecz nieoceniony. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: czy ktos rodzil w opolu?jak jest
Ja rodziłam dokładnie m-c temu. Powiem tak: oddział patologii ciąży - super
opieka, super połozne , super warunki. Porodówka podobnie. Nie moge powiedziec
złego słowa na cokolwiek. A po porodzie trafiłam na oddział septyczny -
poniewaz dziecko nie mogło byc ze mną, a tam.....19 wiek. Warunki pozal się
boże - jednym słowem wypisałam się na własne żądanie. Jeśli cię coś dokładnie
interesuje - pytaj. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Pilnie niformacje!!!! Gdzie poród z HBS w W-wie
Karowa ma także oddział septyczny wraz z salą porodową, nie ma w niej piłek,
sako i tego typu udogodnień, bo pomieszczenie ma być łatwe do dezynfekcji. Potem
leżysz na tym oddziale, są 3-os. sale poporodowe. gdybym miała rodzić nat. to
jednak zdecydowałabym się na inny szpital, tzn. taki, w którym pacjentki z HBS+
są traktowane jak inne położnice.
Mnie powiedziano, zę moge rodzić na Żelaznej - tyle tylko, że sugerowano
wykupienie opieki położniczej, bo "pani jest trudną pacjentką, no nie wiem, musi
być osobna sala, nie wiem, czy będą miejsca..."
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Poszukuję położnej na Starynkiewicza
Hej, niestety ja ze Starynkiewicza mam tylko okropne wspomnienia.
Wszystko bylo slicznie i sale osobne pojedyncze i w ogole fajnie i przyjaznie
dopoki nie okazalo sie ze mam jakis stan zapalny i przyjedo mnie na oddzial
septyczny (brudny tzn ze wszystkimi mozliwymi chorobami) po cesarce nie chceli
mnie na 1 pietrze w osobnym pokoiku tylko musialam lezec na parterze wsrod
jakis chorych kobiet, ktore przychodzily prosto z ulicy.
Skonczyli sie to zakazeniem gronkowcem zlocistym, lezeniem 1,5, mis. w tym
cholernym gownie dziure na pol przucha bo zakazenie opanowalo nie tylko skore
ale i tkanke tluszczowa - i tak dobrze (jak sie pozniej okazalo z opini
chirurga o ktorego musialam blagac - caly czas opatrywali mi ta dziure
ginekolodzy, ktorzy nie zbyt znaja sie na takich ranach; bo ten chirurg
stwierdzil, ze gdyby zakazenie wdalo sie otrzewnej to moglabym nawet umrzec.
Mam wspaniala pamiatke po tym porodzie - minowicie blizne na pol brzucha i
czeka mnie za kilka miesiecy operacja plastyczna.
Nie chce niekogo straszyc, bo pewnie setki dziewczyn ma z tego szpitala
wspaniale wspomnienia, ale wole przestrzec, ze wystarczy opryszczka zeby
przeniesli kobiete rodzaca na ten oblesny oddzial na parterze.
Juz nigdy nie chce miec dzieci, bo to co przezylam tam na zawsze utkwi mi w
pamieci.

pozdrawiam,
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: ciężarówki i mamusie z Krakowa 4 (15)
aaaa, to na szczescie nie ploteczka , bo tak wlasnie było ze mna - jak lezalam
juz na salli porodowej , polozna zadzwoniła do mojego lekarza (sama , bez mojej
sugestii), ze wlasnie rodze i nagle okazało sie , iz jednak ma dyzur
a wracajac jeszcze do pieter w koperniku , to juz wiem jak to jest - parter ,
to oddział septyczny, gdzie lezy sie jesli sa jakies drobne powiklania ,
pierwsze pietro , to tak jak pisałam wczesniej - dla ciezko chorych
dzieciaczkow , i 2 , to sale po porodach bez powiklan , tak przynajmniej
dowiedziałam sie jak byłam w piatek z moim aniołkiem do kontroli . jest jeszcze
na 3 pietrze oddział dla wczesniakow kliniki neonatologii, ale tam na pewno nie
lezy sie z dzieciaczkami , nawet nie wiem czy sie je tam odwiedza, bo to
malutkie pieterko wypchane po brzegi sprzetem do ratowania zycia i biegajacymi
lekarzami . no i tyle jesli chodzi o rozkład pieter w koperniku . a Ty Beato w
koncu wywalczyłas 2 pietro?
pozdrawiam serdecznie
iza Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: septyczna porodówka w Koperniku
Dzisiaj byłam pooglądać porodówkę na 2 piętrze (czyli normalną) i popytałam o
oddział septyczny na parterze. Niestety dzieci tak jak już pisałam są na I
piętrze i nie ma możliwości zwiezienia ich na parter do mamus, ale za to
mamusia może odwiedzać dziecko i karmić je na I piętrze.
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Czy można chorować na porodówce ?
Z powodu przeziębienia trafiłam po porodzie na oddział septyczny. Zostałam odizolowana od dziecka i nie mogłam go karmić. Gdy się dopytywałam, kiedy mogę zacząć karmic syna pani pediatra straszyła mnie możliwo?cią zapalenia płuc u dziecka. A wiecie co usłyszałam od lekarza ginekologa gdy mu wytłumaczyłam dlaczego pediatra nie chce mnie dpu?cić do dziecka - dlaczego się pani nie leczy, dlaczego pani sobie nie kupiła syropu i kropli do nosa, co z pani za matka, że nie chce pani karmić piersią. Takie słowa usłyszałam od lekarza 5 lat temu będąc pacjentką oddziału septycznego Szpitala Ginekologiczno-położniczego w Gliwicach. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: A MNIE NIE STAĆ NA PORÓD!
Cześć, zgadzam się z poprzedniczkami, że niekoniecznie trzeba płacić, żeby być zadowolonym, dużo zależy od szpitala. Ja chodziłam wprawdzie prywatnie do lekarza z kliniki, w której rodziłam, ale akurat w trakcie mojego pobytu on był na urlopie, więc na nic to się zdało. Też nie mogłam sobie pozwolić na opłacenie lekarza czy położnej w czasie porodu, ale uparłam się na poród rodzinny (50 zł) i Tobie też radzę - inaczej cię wtedy traktują, bo widzą, że jest jeszcze ktoś z rodziny, kto ma siłę zawalczyć o Ciebie. Nie musi to być mąż, może być Twoja mama, siostra, teściowa, czy przyjaciółka. Ze mną był mąż i całe szczęście, bo w chwili kryzysowej, gdy pierwszy lekarz sobie poszedł, mąż pobiegł po innego i ten drugi, nie opłacony, został z nami do końca i bardzo nam pomógł. Co do pielęgniarek - pewnie jest tak, jak pisała moja porzedniczka, że dużo zależy od oddziałowej. Przez 3 dni leżeliśmy z Kubą na oddziale, gdzie ta opieka pielegniarska pozostawiała moim zdaniem wiele do życzenia, mimo że pracowała tam moja koleżanka. Potem Kuba zachorował i przeniesiono nas na oddział septyczny - i tam opieka pielegniarek zwł nad Kubą była super - zaniosłam tam wprawdzie od razu po przeniesieniu i po poprzednich nieciekawych odczuciach każdej zmianie pielegniarek po kawie i czekoladzie, ale nie sadzę, żeby ta kawa zmieniła je tak diametralnie w porównaniu z poprzednim oddziałem. Tak więc poszukaj dobrego szpitala i weź kogoś z rodziny do porodu. No i nie martw się na zapas, będzie dobrze! Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Mam sobie budzik nastawiac, czy co?
Mam sobie budzik nastawiac, czy co?
Moje czterotygodniowe dziecko w nocy spi.
To znaczy dokladnie wyglada to tak: o 20 go kapiemy, potem
klade sie z nim do lozka i zaczynam karmic. Zasypia roznie: czasem
po pol godzinie, czasem (jak go cos boli) dopiero kolo polnocy.
Czasem zasypiam razem z nim, czasem zdaze go jeszcze odlozyc do
jego koszyka i zasnac dopiero potem. Tak czy owak, budze sie zwykle
jakies 5-6 godzin pozniej i uswiadamiam sobie, ze dziec juz tyyyle
czasu nie karmiony. Zapalam lampke, zagladam do niego - a ten lezy
zadowolony z siebie z otwartymi oczami. Przystawiam - ssie jak smok,
po czym zasypia. Potem potrafi wykonac jeszcze 1-2 takie cykle
ssania i spania, ale juz krotsze (3, max 4 godziny) - i przez caly
ten czas (okolo polowe doby) w ogole nie placze. Przez reszte dnia
(tzn. od poludnia do wieczora) je czesto i dlugo, w przerwach
poplakujac, i w ogole nie spi (chyba ze na spacerze).

I teraz tak: niby karmienie ma byc na zadanie, tak? A on w nocy
(nawet po tych 6 godzinach) wcale nie wyglada, jakby czegos zadal.
Mnie tam tez niespecjalnie zalezy - piersi, owszem, pecznieja, ale
nie az tak zeby mi to spac nie dawalo. Karmie, bo sie martwie, ze
juz dlugo nie jadl. Tak ma byc?

Z drugiej strony - 6 godzin to sporo dla takiego mlodego, nie?
Moze powinnam go karmic jeszcze czesciej? Ale to bym chyba sobie
musiala budzik nastawiac, i to w dodatku nie wiadomo na ktora
(bo jak sie klade do lozka, to jeszcze nie wiem, czy biezaca sesja
karmieniowa potrwa pol godziny, czy kilka godzin).

Wiem: zalezy czy dobrze przybiera. No wiec mnie sie wydaje, ze
dobrze; specjalnie go zreszta dzisiaj poszlam zwazyc (twarde dane
ponizej). A polozna mowi, ze niby dobrze, ale moglby wiecej; i ze
trzeba byc czujnym, i ze budzik to moze przesada, ale nie powinnam
mu pozwalac przesypiac w ten sposob kilku nocy pod rzad (niby jak,
kiedy on tak stale?).

Dane o wadze: urodzeniowa 3680, spadkowa (w 3 dobie) 3330.
W szpitalu bylismy dlugo, bo maly urodzil sie z infekcja (CRP 100),
musial dostawac antybiotyk, zabrali mi go na oddzial septyczny
i dokarmiali butelka (najpierw wylacznie, z czasem coraz rzadziej
bo sie upieralam ze chce karmic piersia). Przy wyjsciu ze szpitala
(11 doba) wazyl 3550. Od tego czasu jest wylacznie na piersi.
Dzisiaj (4 tygodnie i 1 dzien) mial 4170. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: oddział septyczny
oddział septyczny
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Poród
Rodziłam w 2005 roku i od początku to był jakiś koszmar. Bóle z kręgosłupa tak
straszne, że miałam ochotę opuścić swoje ciało i gdzieś uciec. Syn urodził się
zdrowy, ale to był dopiero początek. Nie mogłam chodzić po porodzie-jak się
prostowałam to mdlałam. Pielęgniarki mimo moich próśb tylko raz pomogły m się
wykąpać (bo przecież pani musi sobie radzić sama!)-przez to przetrzymywałam mocz
(bo wiedziałam, że będę musiała jakoś iść potem pod prysznic) i nabawiłam się
zakażenia rany. Rozeszły mi się szwy i po 11 dniach leżenia w szpitalu na
odchodne znów mnie zszyli. A Maluszek w drugiej dobie zgorączkował. Zabrali mi
go na noc bez słowa, rano dowiedziałam się o tym, że jest na silnym antybiotyku
i że wysoko gorączkował w nocy i był apatyczny. A neonatolog mi powiedziała
wprost, że to moja wina bo w połowie ciąży miałam infekcję gardła i brałam
antybiotyk (po konsultacji z ginekologiem-powiedział, że jest słaby i
nieszkodliwy dla dziecka). Psychika mi całkiem siadła jak pod koniec pobytu
znieśli mnie na oddział septyczny na którym było chyba 15 st (to był luty) i
dogrzewałyśmy się farelka, a podczas jak mnie nie było w sali, bo miałam
czyszczoną ranę, pielęgniarka powiedziała, widząc płaczącego syna, że "co to za
matka, na wszystko ma czas, tylko nie dla syna". Poza tym w łazience (i na
septyczny i na położnictwie) też było zimno, bo pielęgniarki paliły tam
papierosy i wietrzyły zostawiając otwarte okno. A te wszystkie rewelacje
spotkały mnie w Radomiu na Narutowicza. Jakby jeszcze któraś z Was się
zastanawiała gdzie rodzić, to ten szpital proponuję omijać szerokim łukiem.
Pozdrawiam.
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Pacjent wołał: "Jak ciężko jest umierać!"
Pacjent wołał: "Jak ciężko jest umierać!"
To straszne co dzieje się w niektórych szpitalach, ba powiem więcej zupełnie inaczej są traktowani pacjenci tego samego szpitala, lecz innego oddziału. Często zdarzało mi się lądować w jednym z krakowskich szpitali na oddziale kardiologii-byłem zachwycony, ale zdarzyło się, że wylądowałem na oddziale chirurgii tegoż szpitala i zaczęły się jaja. Po ciężkiej operacji i reoperacji w cięzkim stanie, ze względu na zakażenie wylądowałem na oddziale "septycznym" (celowo piszę w ""), który z takowym oddziałem niewiele miał wspólnego. Leżałem na 8-osobowej śmierdzącej sali (większość pacjentów po stomii czy jak się to tam nazywa). Obok na sali leżał samotny młodzieniec-tak, ale on był synem jakiejś pani doktor. Wszechobecny brud (pani jedną ścierką myła orzyganą umywalkę, parapet i moją szafkę!!!). Pielęgniarka zostawiała oddział i szła do koleżanki na sąsiedni-można było sobie dzwonić do us... śmierci. Pobierając krew robiła to pani całej sali nie zmieniając rękawiczek (na moją uwagę dostałem niezłą reprymendę). Cóż, dziwić się trudno, kiedy szef oddziału bywał tam przez godzinkę dziennie i pytał oddziałowej jakie leki podać pacjentowi. Leżałem z zapaleniem płuc i gorączką prawie 40 st. przez cztery dni i nikt się tym nie zainteresował. Na moje pytanie czy tu nie ma w zwyczaju w takiej sytuacji choćby osłuchać pacjenta usłyszałem, że trzeba poprosić pana doktora!!!Kiedy już przestałem się dziwić, a zacząłem irytować (zdrowiałem:) Poprosiłem rodzinę o opisanie sytuacji Rzecznikowi Praw Pacjenta oraz NFZ i.... zaczęło się. Wizyta dyrektora szpitala o 10 wieczór, wielka rozruba, wielkie sprzątanie. Zostałem w sali sam, opieka zmieniła się o 180st.(aż mnie to momentami krępowało),a po kilku dniach przeniesiono mnie na inny oddiał (lepszy), a oddział "septyczny" zamknięto (podobno planowany remont). Przed opuszczeniem szpitala zostałem pięknie przeproszony przez szefa oddziału.
Przeżyłem to sam. Spędziłem w tym szpitalu równy miesiąc i.... nigdy więcej tam nie wrócę.
Może nawet w Zawierciu bywa lepiej..... Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Jestem w 4 mc!!! Mam Wszy!!!! Co robić??????
jak rodzic pojdziesz to dadza cie na oddzial septyczny i beda sie z toba
obchodzic jak z jakims aidsowcem... wiec umyj glowe i szybko pozbadz sie robali
i nikomu sie nie przyznawaj ze je mialas Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Kliniczna Gdańsk - proszę o opinię!
Witam Was dziewczyny!
Na oddział septyczny przyjmuje się pacjentki, które mają dodatnie wyniki HBS,
Hiv itd. ale nie tylko - przyjmuje się także kobiety, które nie mają przy sobie
karty przebiegu ciąży (w tym w/w wyników) lub też mają podwyższoną temperaturę
(nie jestem pewna ale chyba powyżej 38 st). Jest to oddział, na którym każda
pacjentka jest traktowana jak potencjalnie chora - ma to też swoje dobre strony.
Nie jestem, ani nie byłam nosicielką żadnej choroby któraby kwalifikowała mnie
na ten oddział - po prostu z premedytacją nie wzięłam swojej karty ciąży i
upierałam się na izbie przyjęć przy tym, że nie pamiętam swojego wyniku Hbs
(twierdziłam wręcz, że był dodatni)a że poród był w toku - nie było czasu by
sprawdzać na miejscu.
Co do pytania o poród rodzinny - zarówno pierwszy z nich (przedwczesny - 34
hbd) jak i drugi (przenoszony) był rodzinny - polecam każdej kobiecie.
Wyjaśniam, że nie jestem zwolenniczką zmuszania partnera do obecności przy
porodzie (w moim przypadku - inicjatywa wyszła od męża i to ja musiałam to
przemyśleć i się do tego przekonać - ale było warto!). Uważam, że każda kobieta
powinna mieć przy sobie kogoś bliskiego - niekoniecznie partnera! - może
towarzyszyć przecież matka, siostra lub przyjaciółka - ważne jest jednak mieć
kogoś bliskiego przy sobie w chwili tak intymnej a zarazem w chwili w której
jesteśmy tak bezbronne. Czujemy się wówczas dużo bardziej pewnie...
Co do wanny - to na klinicznej chyba jej nie ma (nie pytałam ale myślę że
wiedziałabym coś o tym) zaś z dr Heniusiem musisz pogadać - zapytaj się zarówno
o septyczny jak i o jego obecność przy porodzie (miewa dyżury na septycznym) -
choć szczerze mówiąc to w chwili porodu (oczywiście fizjologicznego, a nie
operacyjnego)ważniejsza jest dobra położna - a takich na Klinicznej nie
brakuje. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: z HBS+ gorszy gatunek człowieka na Starynkiewicza
z HBS+ gorszy gatunek człowieka na Starynkiewicza
Uwaga!!! jeśli z jakichś powodów jesteś nisicielką wirusa WZW typu B (
żółtaczka wszczepienna ) to zastanów się dwa razy zanim zdecydujesz się na
szpital na Starynkiewicza.
Ja rodzilam w tym szpitalu w sierpniu i chcę się podzielić swoimi wrażeniami.
Dopiero na izbie przyjec dowiedziałam się ze nie bedę rodzić na tzw "czystej"
porodowce z nowoczesnymi łóżkami tylko w "izolatce" tzn. na oddziale
septycznym, który wygląda obskórnie z wrzuconym tam starym łóżkiem porodowym.
Na szkole rodzenia pytałam się czy z HBS+ procedura porodu czymś się rózni -
i położna zapewnila mnie ze nie - zapominając o tak "nieistotnym " szczególe
że rodzi się na innym oddziale z innymi lekarzami i połoznymi. Lekarz
pprowadzący ( dr. Gajewska ) też mnie nie poinformował o tym szczególe - co
prawda miała potem wyrzuty sumienia, ale co z tego - po fakcie.Może to
marketing, bo gdybym zobaczyla tą salę to wybrałabym inny szpital.
4Poza tym po porodzie (cesarskim) kiedy niemozliwe jest wstawanie do dziecka
i bycie samowystarczalnym - jesteś skazana sama na siebie w swojej izolatce.
Pielegniarki z oddzialu noworodków nie mają czasu schodzić na oddział
septyczny. Pierwszej nocy mialam do wyboru - albo zabiora mi dziecko na cala
noc i bedą sztucznie dokarmiać ( bo nie mają
czasu mi go przynosić co 3 godziny na karmenie) albo wykupie sobie dyzur
indywidualnej pielegniarki do dziecka za 300 zł na jedną noc. Wybrałam drugie
rozwiązanie, bo w tym piekle pieniadze nie maily juz znaczenia - a
najważniejsze bylo dla mnie żeby mieć malą przy sobie.
Poza tym jeszcze jedno - rodząc na septycznym anestezjolog odmawia
znieczulenia zewnatrzoponowego, bo sala jest daleko od sali operacyjnej i w
razie czego trudno im interweniować ( o tym fakcie oczywiście nikt nie
wspomina przed rozpoczęciem porodu, a pozornie darmowe zneczulenie staje się
po prostu fikcją). Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: CC na Starynkiewicza-oddział septyczny
CC na Starynkiewicza-oddział septyczny
Czy ktoś miał ostatnio CC w tym szpitalu na tym oddziale. Idę tam we
wtorek i nie wiem czego mam się spodziewać? z góry dzięki za
odpowiedź> Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: CC na Starynkiewicza-oddział septyczny
Dzieki, za odpowiedź , wiem co to znaczy oddział septyczny-chodziło
mi czy ktos tam był i moze mi napisać , czy połozne pomagają, czy
mozna miec przy sobie dziecko itp. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Gdzie w Wawie z HCV+ ?
oddział septyczny na karowej, jak nie masz ciąży zagrożonej - nie polecam
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Pilnie niformacje!!!! Gdzie poród z HBS w W-wie
na starynkiewicza.
maja specjalny oddzial septyczny.

jak tam lezalam to rodzila dziewczyna, akurat miala żółtaczke typu C
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: szpitale w wawie bez zzo
Wołomin
oddział septyczny w szpitalu na karowej Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Bytom
Bytom
Szpital wywarł na mnie negatywne wrażenie, jak na szpital kliniczny.Warunki panujące na oddziale(septyk)pozostawiały wiele do życzenia.Wielkość sali porodowej wywołuje u rodzącej klaustrofobie.Z sali porodowej wychodzi się bezpośrednio na korytarz, gdzie wymieszane są sale położnic i ginekologii septycznej. Przez dłuższy czas porodu drzwi porodówki były otwarte, co stanowiło nie lada atrakcję dla odwiedzających na septyku.Personel również nie należał do życzliwch.Jedyne czerwone serduszko mogę przyznać lekarzowi i położnej, którzy pomogli mi przy porodzie.Wielkim zaskoczeniem było dla mnie to, że pacjentki z hbs+ traktuje się tak, jakby były zarażone co najmniej wirusem hiv.Oburzające było to, że na IP musiałam podpisać oświadczenie,że jestem nosicielem hbs+, a pełne informacje były zawarte w karcie przebiegu ciąży.Pacjentki nie były informowane o zabiegach, wynikach badań. Nie pytano czy pacjentka wyraża zgodę na przebadanie przez lekarza stażyste oraz że może odmówić takiego badania.Ogólnie panował słaby przepływ informacji.Czarnym serduszkiem obdarowałabym zarządzającego szpitalem.Zastanawia mnie, czy szpital jest aż tak biedny, czy po prostu wymuszanie na pacjentkach zakupu sprzętu jednorazowego użytku w postaci wenflonów, gazików jałowych, gazy, plastrów, podkładów flizelinowych- jest wynikiem złej wyceny procedur medycznych przez Dyrekcję z NFZ albo złym zarządzaniem sprzętem medycznym w szpitalu.Bulwersujący jest brak zrozumienia i uczucia personelu dla kobiet, których dzieci umarły w czasie lub po porodzie-kobiety te leżały na jednej sali z kobietami, które urodziły zdrowe dzieci.Niezrozumiałe dla mnie było to, że dzieci nie są na sali z matkami, a wszędzie wiszące tablice informacyjne -10 kroków do udanego karmienia piersią były farsą.Nikt nie pomagał matkom przystawić dziecko do pierski tylko w pierwszej dobie od razu przystawiano butelkę i smoczek uspokajacz.Uważam, że jest to głęboko niesprawiedliwe, aby kobiety rodzące na septyku były gorzej traktowane niż koleżanki rodzące na zwykłej porodówce, które mają dostęp do worka sako, piłki czy innych pomocniczych urządzeń. Czy takie kobiety nie zasługują na to żeby rodzić po ludzku?!Nie polecam tego szpitala a w szczególności oddział septyczny! Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Kołobrzeg
Kołobrzeg
szczerze mówiąc dziwi mnie tak wysoka ocena dla szpitala w Kołobrzegu. Mimo
że upłynęło 12 lat od mojej wizyty w tym szpitalu , mimo najlepszych
rekomendacji nigdy nie zdecydowałabym się tam urodzić swoje trzecie dziecko.
Właśnie jestem w 32 tygodniu ciązy . W Kołobrzegu jako dwudziestolatka
rodziłam swoje pierwsze dziecko Filipa . Do porodu leżałam tam trzy
tygodnie , na porządku dziennym były badania w asyscie kilkunastów
studentów , którzy nie mogli powtrzymać niewybrednych komentarzy widząc
gramolącą się ciężarną na fotel . Nikt nie zadał mi pytania czy zgadzam się
na taką publiczność , a ja jako kobieta młoda , "pierwiastka " nie miałam
pojęcia że może być inaczej. Po 19-godzinnym porodzie w pozycji leżącej
wspomaganym oksytocyną bez żadnego zainteresowania ze strony pielęgniarek w
końcu zdecydowano o rozwiązaniu przez c.c. najpierw przez znieczulenie
dolędzwiowe i krojenie " na żywca " a w końcu przy znieczuleniu ogólnym . Nie
wiem czy Pan jeszcze pracuje p. Doktorze Trzeciak ale miałam do pana ogromny
żal , że dopiero po dwóch tygodnia przyszedł Pan do mnie na oddział septyczny
i zainteresował się Pan moim zdrowiem . Rozumiem nikt nikogo nie chciał
skrzwdzić ale tylko dzięki doktorowi Matwiejszynowi mogę dzisiaj siedzieć
przed komputerem i pisać te słowa . To on mimo odbytej wizytacji na drugi
dzień po "cesarce" w asyscie lekarzy wrócił do mojej sali i ponownie się
dopytywał o moje zdrowie . Nie wiedziałam że ból który się nasilał był
znakiem krwotoku wewnętrznego . W sumie straciłam dwa litry krwi , uszkodzona
została moja śledziona , z powodu złych dawek leków . Pojechałam do
Kołobrzegu urodzić szczęśliwie swoje pierwsze dziecko . Byłam tam 63
makabryczne dni , spędziłam tam Boże Narodzenie i Nowy Rok 1996 i nigdy tego
nie zapomnę . Opisałam swój pobyt ale być może faktycznie się wszystko
zmnieniło w szpitalu w Kołobrzegu ale czuję ulgę że w końcu po dwunastu
latach mogłam napisać to co czuje dla was "jako pacjentka " a dla mnie jako "
kobieta , żona , matka niedługo trójki wspaniałych dzieci " Perła Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Wyciskanie dzieci podczas porodu
Niestety tak było przy porodzie 10 lat temu. Oddział septyczny szpital w
Zawierciu. Pan ginekolog wręcz położył się na moim brzuchu. Rodziałam bez wód
płodowych. Dziecko miało jak się doczytałam przy wypisie zwichnięty obojczyk. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: nie chcę karmić naturalnie - długie
nie chcę karmić naturalnie - długie
Witam, czekam na moje drugie maleństwo. Termin mam na 20 sierpnia. Córcia ma
już 2,5 roku. Niestety jestem przerażona tematem karmienia naturalnego. 2,5
roku temu, pomimo iż byłam zwolenniczką karmienia naturalnego, przeżyłam
koszmar. Od początku - już w szpitalu zatory za zatorami, po powrocie do domu
kilkakrotnie miałam gorączkę, kolejne zapchane kanaliki. Kiedy córeczka
zasypiała, ja zamiast odpocząć, uprawiałam sadystyczne zabiegi (wg instrukcji
położnych) na swoich piersiach (ręczne ściąganie mleka, laktatory ręczne i
wypożyczane elektryczne, okłady z ciepłych ziemniaków i lodowatych rozbitych
liści kapusty, a także gorące prysznice). Ciągle było nie tak. Po trzech
tygodniach walki przybyła z pomocą położna z przychodni i odprawiała kolejne
sadystyczne zabiegi - zagryzałam zęby, starałam się wytrzymać ten ból. Mleko
było wszędzie - na podłodze, na ścianach, suficie, ale niestety zapchany
kanalik nie puścił, a ja z gorączką 41 stopni i trzytygodniowym maleństwem
trafiłam do szpitala na oddział septyczny. Tam dostałam antybiotyki (Małą
nadal karmiłam - dziś wydaje mi się to bardzo dziwne), oksytocynę do nosa,
naświetlanie lampami i te cholerne masaże piersi. Długo miałam ślady i
zgrubienia na piersiach. Nadal ufałam położnym i lekarzom, że należy karmić
TYLKO NATURALNIE, że KAŻDA KOBIETA MOŻE KARMIĆ NATURALNIE. Byłam naiwna i
dalej ufałam lekarzom tym ze szpitala i z przychodni. W międzyczasie okazało
się, że Mała ma skazę białkową, z każdym dniem coraz barzdiej czerwoną buźkę
i krostki (na szczęście już z tego wyrosła). Pediatra (wiedziała, jakie
miałam problemy z piersiami) zamiast doradzić przestawienie Małej na mleko
sztuczne dla alergików, zaleciła jedzenie gotowanego ryżu, ewentualnie
gotowanych jabłek i tyle. Ciekawa jestem na ile zdrowe jest mleko matki,
kiedy ta stosuje tak radykalną diete. Ja naiwna znów dałam się przekonać. Po
kolenym miesiącu zatkał mi się kanalik mleczny gdzieś na wysokości dekoltu
(wcześniej nie pomyślałabym, że tak wysoko też są kanaliki). Chirurg doradził
nacęcie piersi, udało mi się go przekonać, żebyśmy spróbowali podobnie jak
poprzednim razem wyleczyć pierś antybiotykami i masażami. Poskutkowało - na
trzy tygodnie. Mała została przestawiona na butelkę. Po trzech tygodniach
nawrót zapalenia w tym samym miejscu i już wtedy nie uciekłam przed nacięciem
i założeniem sączka. Przeżyłam najstraszniejszy w moim zyciu ból. Tydzień
czasu chodziłam na zmianę optrunku i kontrolę - o kosztach nie będę się
rozwodzić. Ponadto już zawsze muszę być pod stałą (raz na pół roku) kontrolą
Specjalisty Chorób Sutka. KARMIENIE NATURALNE pozbawiło mnie radości z
posiadania zdrowego, upragnionego dziecka. Ponosiłam klęskę za klęską, tylko
dlatego, że całe otoczenie wywarło na mnie taką presję. Tym razem nie chcę
by podobne problemy zabrały mi radość pierwszych miesięcy po porodzie
drugiego Maleństwa. Proszę poradźcie co mam robić. Chciałabym, żeby dziecko
mogło wypić tą pierwszą partię mleka - siarę, ale później może już po
tygodniu chciałabym przejść na butelkę. Czy na wstrzymanie laktacji działają
tylko środki farmakologiczne (poprzednim razem łykałam Bromergon, ale po nim
prawie mdlałam)? Są na tm forum mamy, które swoje dzieci karmiły od samego
początku butelką?
Pozdrawiam serdecznie
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: zespół pottera
Witam
po raz pierwszy jestem na tej stronie od momentu powrotu do domu i
postanowiłam opisac swoją sytuację.
W 16 tygodniu ciązy trafiłam z małowodziem (afi 1) do wrocławskiego
szitala klinicznego przy dyrekcyjnej. Badanie usg wykazało na tamtą
chwię około 10-krotnie powiększony pęcherz moczowy u dziecka -
małowodzie mogło byc spowodowane nie oddawaniem moczu przez dziecko.
Po około 1,5 tygodniu i braku rezultatu wzrostu poziomu wód po
codniowych kroplówkach została zrobiona mi pierwsza amnioinfuzja
(dolewanie wód podowych)- po tygodniu znowu byłam na bezwodziu.
Zrobiono mi kolejną amnioinfuzje z jednoczesnym pobraniem wód
płodowych (po dolaniu i zmieszaniu się z resztkami wód które miałam)
do badań genetycznych. Na wynik czekałąm 3 tygodnie. Nikt z lekarzy
prowadzących nie mógł w stanie mi jednoznacznie odpowiedziec czy
nerki u dziecka są, zwodzili mnie odpowiedzami, że musze czekac do
22-24 tygodnia na usg genetyczne. Po tym dolaniu wody utrzymywały
sie dłużej, co dla mnie i mężą dawało światełko w tunelu. Z afi 5
zostałąm wypisana do domu na jak to lekarze określili odpoczynek
psychiczny. W domnu byłam dwa tygodnie, nie siedząc z założonymi
rękami odbywałam wizyty u różnych specjalistów celem stwierdzenie
nerek i na kolejnej wizycie u jedenego z profersorów stwierdzone
zostało znowu bezwodzie (afi 0).w tym czasie równiez odebrałam
wyniki genetyczne, które nie wykazały żadnej wady genetycznej i płęc
żeńską, ale jak wiadomo zespół pottera nie jest wadą genetyczną
tylko rozwojową i żadne badania genetyczne go nie wykarzą, tylko
może potwierdzic to bardzo dobry specjalista na badaniu usg.
Wróciłam drugi raz do szpitala. Po ciężkich przeprawach z dostaniem
się po raz kolejny i interwencji u Rzecznika Praw Pacjenta dostałam
się na oddział septyczny. Została wykonana trzecia amnioinfuzja
celem stwierdzenie czy pęcherz moczowy (czyli jak na początku
pisałam powiększona struktura w brzuszku córeczki, która w czasie
pobytu zmalała) sie powiększa, co oznaczało by, że dziecko wody
łyka, co oznacza że ma układ moczowy a co za tym idzie i nerki.
Niestety struktura pozostała bez zmian a po 4 dniach poziom wód
znowu wynosił 0. Nie miała stwierdzone odpływanie wód płodowych i
nigdy tego nie odczuwałam. To przerosło juz moje siły psychiczne w
oczekiwaniu. Byłam juz na początku 24 tygodnia i lekarze chcieli
trzyma mnie do 32 tygodnia co jakiś czas dolewając. Napisałam pismo
o zakończeniu ciąży i zostałąm odesłana do Łodzi do Centrum Matki
Polki. Tam dwóch lekarzy (jeden profesor-specjalista w tej
dziedzinie) stwierdzili brak nerek i tetnic nerkowych, oraz
zmniejszone wymiary płuc - konsekwencja chodzenie na bezwodziu 9jak
powiedział: dzicko przez to jak donoszę ciążę po poroodzie nie
podjąc nawet jednego oddechu), co wskazywało na letalny charakter
wad. Z ta opinia wróciłsam do kliniki gdzie wyrażono zgodę na
podstawie tej opinii na indukcję porodu. Urodziłam w 24 tygodniu
córęczkę, która ważyła 650 gram i mierzyła 29 centymertów. Była to
dla mnie bardzo ciężka decyzja i przeżycie, ale w domu czekała na
mnie 3,5 letnia córeczka, która za każdym razem zadawałą pytanie
kiedy dadzą nam dzidziusia. Sekcja zwłok wykazała agenezję nerek i
dyfuzję płuc i Pani doktor robiąca badanie powiedzała, że gdybym
donosiłą ciążę była by to tragedia dla mnie i dla dziecka. Jest to
już dla mnie tragedia, ponieważ przez to, że lekarze zwodzili mnie
bzdurami, że czekac, że może dializy, doszło do sytuacji, że
rodziłam juz w pełni wykształconego aniołka.
Teraz nasz Aniołek czuwa nad nami w niebie.
Napewno bedziemy sie starac o kolejnego maluszka, wiem, że możliwośc
powtórki takiej wady jesy znikoma, byc dobrej myśli - odpowiedź
profesora Łódźkiego szpitala na nasze pytanie.
Trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny starające sie o kolejne
dziecko po takich życiowych tragediach.
Wiem, że tego nigdy nie zapomnę i Aniołek zawsze będzie w moim
sercu. Może odrodzi sie w kolejnym wcieleniu.
pozdrawiam gorąco
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Jak to jest- być szczęśliwą mamą noworodka?
Jak to jest- być szczęśliwą mamą noworodka?
Nie wiem. Chociaż mam 2,5 rocznego synka. Marzę żeby to przeżyć. A moja
historia jest taka: ciążę w 2001 roku miałam wybitnie patologiczną. 5 i 8
miesiąc na patologii pod kroplówką z fenoterolu (non stop skurcze, od 22
tygodnia). W 8 miesiącu byłam 3 razy na sali porodowej !!! Tyle razy
zaczynała się akcja porodowa, którą 2 razy: 6 grudnia i 15 grudnia wstrzymano
ogromnymi dawkami relanium dożylnie i fenoterolu. Byłam wykończona. Mój mąż
za każdym razem w fartuszku był przy mnie. W końcu 25 grudnia (1 dzień
Świąt ;) wylądowaliśmy trzeci raz na sali porodowej (dodam, że za każdym
razem była to sala porodowa nr 2 ;) - mój mąż święcie wierzył, że poród
zakończy się "jak zwykle" bo zzowu szykowali się do zatrzymania akcji
porodowej (początek 37 tygodnia). No, ale tym razem odeszły wody. I o
godzinie 0.55 urodziłam synka :) Ale to, jak się okazało, była dopiero
namiastka koszmaru. Mały był chudziutki i trafił pod lampę nagrzewającą. W 2
dniu mi go oddali, po czym znowu zabrali bo okazało się, że ma wysokie CRP i
złe wyniki. Jakieś zakażenie w trakcie porodu. Antybiotyk dożylnie 10 dni. I
takiej chudzince wkłuli wenflon w rączkę. Po 4 dniach przenieśli nas na inny
oddział (septyczny, co za nazwa!). Pod koniec wyniki miał dobre. Wypuścili
nas 10 dni po porodzie. Teraz wiem, że popełniono błąd- zrobili mu posiew
moczu jeszcze w trakcie brania antybiotyku (wyszedł oczywiście jałowy),
posiew powinien być zrobiony ponownie kilka dni po odstawieniu antybiotyku. I
w domu po kilku dniach zaczął się koszmar: wyobraźcie sobie noworodka, który
śpi 2 godziny na dobę, a resztę czasu jęczy!!! Nie wiedziałam w końcu czy
jest dzień czy noc.. Zbadało go 3 lekarzy, 2 orzekło nasilone kolki będące
następstwem brania antybiotyku, dopiero 3 pani doktor zaleciła badanie ogólne
moczu. Wyszło bez bakterii, ale miało odczyn zasadowy. Neonatolog w szpitalu
stwierdził, że przy karmieniu piersią taki odczyn może być. A nasza pani
doktor (ta trzecia) powiedziała, że taki odczyn świadczy o obecności bakterii
i zleciła posiew. I wyrok: klebsiella pneumoniae ESBL+. Pamiętacie w 2002
roku zgodny noworodków (bodajże na masową skalę w Łodzi?)-było o tym sporo w
telewizji.. Zabójcą była właśnie klebsiella w układzie moczowym. O życie
mojego synka walczono 3 miesiące na oddziale noworodków. Dostawał pompą
dożylnie antybiotyki 3 generacji (podawane tylko w ciężkich zakażeniach
pooperacyjnych), po nawrocie złośliwej klebsielli podano nawet antybiotyk
będący w fazie eksperymentalnej (musiałam podpisać zgodę, dziecko umierało).
Wenflony miał wszędzie, w rączkach, nóżkach, w główce.. Nie spał, wymiotował,
wył, jęczał, siniał, bladł jak papier.. A ja chciałam umrzeć. Po 3 miesiącach
bez snu i patrzenia na umierające dziecko nie chce się żyć. Ten ostatni,
eksperymentalny antybiotyk pomógł, wybił małpę. Tylko kolejne miesiące
wyniszczony układ pokarmowy powodował, że mały dalej płakał, wymiotował..
zbierały mu się gazy, które musiałam uwalniać rurką doodbytniczą (nauczyłam
się to robić sama, i robiłam.. całymi nocami). Teraz Adaś jest okazem
zdrowia. Jest cudownym, inteligentnym, roześmianym chłopczykiem. A ja mam
kolejną szansę przeżyć macierzyństwo - trzymać w ramionach noworodka. Jak
będzie teraz? Jak to jest mieć zdrowe dziecko?.. Takie, które słodko śpi a
jak nie śpi to spokojnie gaworzy?.... Nie wiem.. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: nie chcę karmić piersią
Terrorowi laktacyjnemu mówmy NIE!!! uwaga - długie
Witam, czekam na moje drugie maleństwo. Termin mam na 20 sierpnia. Córcia ma
już 2,5 roku. Niestety jestem przerażona tematem karmienia naturalnego. 2,5
roku temu, pomimo iż byłam zwolenniczką karmienia naturalnego, przeżyłam
koszmar. Od początku - już w szpitalu zatory za zatorami, po powrocie do domu
kilkakrotnie miałam gorączkę, kolejne zapchane kanaliki. Kiedy córeczka
zasypiała, ja zamiast odpocząć, uprawiałam sadystyczne zabiegi (wg instrukcji
położnych) na swoich piersiach (ręczne ściąganie mleka, laktatory ręczne i
wypożyczane elektryczne, okłady z ciepłych ziemniaków i lodowatych rozbitych
liści kapusty, a także gorące prysznice). Ciągle było nie tak. Po trzech
tygodniach walki przybyła z pomocą położna z przychodni i odprawiała kolejne
sadystyczne zabiegi - zagryzałam zęby, starałam się wytrzymać ten ból. Mleko
było wszędzie - na podłodze, na ścianach, suficie, ale niestety zapchany
kanalik nie puścił, a ja z gorączką 41 stopni i trzytygodniowym maleństwem
trafiłam do szpitala na oddział septyczny. Tam dostałam antybiotyki (Małą
nadal karmiłam - dziś wydaje mi się to bardzo dziwne), oksytocynę do nosa,
naświetlanie lampami i te cholerne masaże piersi. Długo miałam ślady i
zgrubienia na piersiach. Nadal ufałam położnym i lekarzom, że należy karmić
TYLKO NATURALNIE, że KAŻDA KOBIETA MOŻE (!!!!) KARMIĆ NATURALNIE. Byłam naiwna
i
dalej ufałam lekarzom tym ze szpitala i z przychodni. W międzyczasie okazało
się, że Mała ma skazę białkową, z każdym dniem coraz bardziej czerwoną buźkę
i krostki (na szczęście już z tego wyrosła). Pediatra (wiedziała, jakie
miałam problemy z piersiami) zamiast doradzić przestawienie Małej na mleko
sztuczne dla alergików, zaleciła jedzenie gotowanego ryżu, ewentualnie
gotowanych jabłek i tyle. Ciekawa jestem na ile zdrowe jest mleko matki,
kiedy ta stosuje tak radykalną dietę i jak to się odbija na zdrowiu samej
matki. Ja naiwna znów dałam się przekonać. Po
kolenym miesiącu zatkał mi się kanalik mleczny gdzieś na wysokości dekoltu
(wcześniej nie pomyślałabym, że tak wysoko też są kanaliki). Chirurg doradził
nacięcie piersi, udało mi się go przekonać, żebyśmy spróbowali podobnie jak
poprzednim razem wyleczyć pierś antybiotykami i masażami. Poskutkowało - na
trzy tygodnie. Mała została przestawiona na butelkę. Po trzech tygodniach
nawrót zapalenia w tym samym miejscu i już wtedy nie uciekłam przed nacięciem
i założeniem sączka. Przeżyłam najstraszniejszy w moim zyciu ból. Tydzień
czasu chodziłam na zmianę optrunku i kontrolę - o kosztach nie będę się
rozwodzić. Ponadto już zawsze muszę być pod stałą (raz na pół roku) kontrolą
Specjalisty Chorób Sutka. KARMIENIE NATURALNE pozbawiło mnie radości z
posiadania zdrowego, upragnionego dziecka. Ponosiłam klęskę za klęską, tylko
dlatego, że całe otoczenie wywarło na mnie taką presję. Tym razem nie chcę
by podobne problemy zabrały mi radość pierwszych miesięcy po porodzie
drugiego Maleństwa. Tak więc PSEUDOMATKI utożsamiające bycie matką z karmieniem
piersią, uzależniające kontakt z dzieckiem od czasu wiszenia dzieciaka na cycu -
NIE ZABIERAJCIE GŁOSU, nie wiedząc z czym wiąże się dla matki podjęcie decyzji
o karmieniu butelką. Pozdrawiam serdecznie. NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Kliniczna Gdańsk - proszę o opinię!
Kochane Dziewczyny!!!
Mam dwoje dzieci - każde z nich urodzone w Gdańsku przy ul.Klinicznej - tyle
tylko, że pierwsze cztery lata temu na oddziale położnictwa aseptycznego drugie
zaś 5 miesięcy temu - piętro niżej na septycznym.
Niby ten sam szpital, a zupełnie inna opieka - oddział aseptyczny to
najbardziej obleśny moloch jaki kiedykolwiek widziałam (podejście do pacjentek
zwłaszcza neonatologów też pozostawia wiele do życzenia np. igranie na
uczuciach i tak rozchwianych emocjonalnie młodych mam - oczywiście były
wyjątki - leżałam tam 2 tygodnie i spotkałam jedynie 2 sympatycznych i
życzliwych lekarzy, którzy traktowali nas - bo piszę w imieniu kilkunastu mam -
jak ludzi). Jednak to było 4 lata temu - i przez ten czas może coś się zmieniło.
Diametralnie inne odczucia mam z oddziału septycznego (nie tak dawne bo sprzed
6-ciu miesięcy)- wspaniała kadra zarówno lekarzy jak i położnych. I uwierzcie
mi nie ma czegoś takiego jak depresja poporodowa jest tylko i wyłącznie
poszpitalna - drugim razem wyszłam ze szpitala uśmiechnięta i zadowolona z
życia.
I jeszcze jedno Dziewczyny - nawet największy ból z porodu zaciera się w
pamięci, za to do końca życia pamiętać będę (delikatnie mówiąc) brak przejmości
i życzliwości podczas pierwszego pobytu (między innymi - chamskie odzywki
personelu,terror laktacyjny)!!
Wyobraźcie sobie, że byłam świadkiem zdziwienia owego personelu gdy pod koniec
2000 roku w rankingu szpitali w związku z akcją "rodzić po ludzku" zebrał same
niepochlebne opinie - w tym samym czasie pacjentki z oddziału położonego piętro
niżej pisały hymny pochwalne dla personelu i oddziału septycznego - wtedy też
podjęłam decyzję, że drugie dziecko jeżeli będę rodzić na Klinicznej to tylko
na septycznym - i.... dopięłam swego i było warto!!!
Osobny rozdział tej opowieści to praca anestezjologów - nie ma czegoś takiego
jak znieczulenie na życzenie - bo po prostu anestezjolog olał... i nie
przyszedł pomimo moich próśb... ale podobne przypadki są w innych szpitalach
(m.in. na Zaspie i w Wojewódzkim) dlatego jak czytam czasopisma dla rodziców, w
których piszą, że w obenych czasach my młode mamy mamy tyle możliwości do
wyboru to chce mi się po prostu śmiać - ale wtedy gdy rodziłam wcale do śmiechu
mi nie było!!!!
Podsumowując - gorąco polecam Wam Kliniczną ale tylko i wyłącznie oddział
septyczny - jest kameralny, a personel nie traktuje pacjentek jakby trafiły tam
po to by uprzykrzać mu życie.
Co do wątku dotyczącego zakażeń noworodków to mają one miejsce we wszystkich
szpitalach - a nie tylko na Klinicznej - bo niestety w każdym szpitalu są
wyhodowane bakterie które w nim sobie zamieszkują - a aby ich się pozbyć
trzebaby po prostu ów szpital puścić z dymem.
Ja przynajmniej nie zauważyłam rekordowo dużej liczby takich zakażeń na
Klinicznej - były za to noworodki zakażone przez własne matki w trakcie
porodów.
Dodam także, że podobnie jak jednej z Was - moją ciążę (zarówno pierwszą jak i
drugą ) prowadził dr Raszczyk - za co go uwielbiam!!!
Co do dr Boćkowskiego - to słyszałam o nim same dobre rzeczy.
Pozdrawiam i życzę wiele dobrego!!!
Niektóre z Was czeka niezapomniane przeżycie jakim jest Sylwester w szpitalu -
jak to przeżyjecie będziecie wiedziały dlaczego niezapomniane... Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: KAROWA
Dziewczyny, zdecydowanie odradzam Karową. Rodziłam w 2004 roku w lipcu, leżałam
do 13 sierpnia. Od tego czasu nie sądzę, by coś się zmieniło.
Po pierwsze, poród. Był bardzo lekki, ale lekarka która go odbierała była
baardzo opryskliwa i niemiła. Następnie-położne. Tragedia. Niemiłe, opryskliwe,
szczególnie jedna- zepsuła mi pierwsze chwile z małą, w pierwszej dobie natarła
ją spirytusem i przetarła oliwką Johnsona. Efekt- złuszczające zapalenie skóry
u noworodka. Pediatra, jak się o tym dowiedziala, złapała się za głowę. Nie
pomagały mi w niczym, pierwsza noc po porodzie- zasnęłam o 3.00 nad ranem, bo
mała płakała, zgięta wpół,obolała nosiłam ją na rękach. Poprosiłam położne o
pomoc- usłyszałam;"Pani ją nakarmi"! I nawet tyłka z dyżurki nie ruszyły.
Następnie-opieka medyczna. Mogę to najlepiej ocenić, bo jestem związana ze
służbą zdrowia (jestem chirurgiem). Po pierwsze, błędna diagnoza mojej małej-
zakażenie bardzo patogenną bakterią przy porodzie, konieczność włączenia
silnych antybiotyków (oczywiście dożylnie) u dziecka. Dosłownie tuż przed
podaniem leku (mała miała już wenflon) okazało się, że ...pomylono posiewy z
szyjki macicy-mój z wynikiem innej pacjentki- i moja mała jest zdrowa. Ale
stres skutecznie obniżył u mnie laktację. Dalej, fatalna opieka pediatryczna.
Moja córka miała wysoką żółtaczkę. Wypisano nas z bilirubiną małej 15,8mg/% i
nie powiedziano, że powinnam małą dokarmiać, a nie poprzestać wyłącznie na
piersi (dzieci z tak wysoką bilirubiną są senne i nieefektywnie ssą, skutkiem
czego pokarm nie ma szans wytworzyć się w ilości wystarczającej). Lekarz wręcz
podkreślił, że TYLKO PIERŚ, położna laktacyjna(głupia, ograniczona kobieta,
piszę to z całą odpowiedzialnością) mu przyklasnęła. Efekt? Mała za 3 dni po
wypisie ląduje na Oddziale Noworodków z bilirubiną 21mg/%, co jest skutkiem
odwodnienia...(były ogromne upały, a mimo tego lekarz kazał mi karmić tylko
piersią). Na Oddziale Noworodków dalsze karygodne zaniedbania-lekarz prowadzący
nie zleca USG przezciemiączkowego (konieczne badanie u dzieci z taką żółtaczką)
ani badań wykrywających cytomegalię w moczu (wirus cytomegalii jest obecny
przez 2 tygodnie po urodzeniu u noworodka, tylko wtedy jest szansa wykryć go i
podjąć leczenie). No i w końcu brak nalezytej opieki po porodzie (nikt nie
raczył zbadać mnie przed wypisem) skutkuje u mnie rozejściem się szwu....a więc
zostaję przyjęta z powrotem do szpitala, na Oddzial Septyczny... Naprawdę,
zarówno opieka lekarska matki, jak i dziecka, oraz atmosfera którą tworzy
personel są karygodne. NIGDY WIĘCEJ KAROWEJ. Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: Szpital na Starynkiewicza???
Kate
Przepraszam, że dopiero teraz, ale dawno tu nie zaglądałam.
1. Procedura na IP trwa około pół godziny - badanie, wywiad,
przebieranie. Mąż jeszcze zdążył do bankomatu po pieniądze na zzo
(trzeba mieć gotówkę) - 600zł, polecam ))
2. Obłożenie było duże, jak wszędzie. Ale że wypisują nawet w
weekend, to sytuacja zmienia się z dnia na dzień. Można tam
wcześniej zadzwonić i się dowiedzieć. W szpitalu najpierw rozmawia
się z rejestratorką na korytarzu, więc od razu zna się sytuację.
3. Wersalu nie było, bo sale zimne, jedzenie okropne i nienadające
się dla matek karmiących. Na 18 położnic z sal bezpłatnych są dwie
toalety (jedna w tym samym pomieszczeniu co prysznic). Toalety są
niezamykane (co akurat ma sens), ale wpieniało mnie, jak ktoś mi się
ładował bez pukania. Sale sprzątają tylko przed obchodem z którymś z
ważniejszych lekarzy. Ale noworodki mają na prawdę dobrą opiekę. Jak
poprosić o coś, to zwykle ktoś pomoże albo wytłumaczy. Jak poszłam
do salowych prosić o zmiany podkładów na łóżkach, to za parę minut
przyniesiono czyste podkłady ale z tekstem "to ja was nie będę
zrywać - same potem zmienicie". Jak zaczęło mi się coś dziać z
kroczem, to mówili, że świetnie się goi i nikt się nie zająknął, że
hemoroidy trzeba wyleczyć. Dopiero jak sama o to zapytałam, to już
mieli mi dać czopki, ale że mąż wcześniej przyniósł mi z domu
Posterisan, to poradzono właśnie to, bo lepsze niż szpitalne leki.
Jak dostałam kataru, to na obchodzie zalecono, żeby mi rodzina
kupiła krople do nosa, a po półgodzinie przyszła położna z
informacją, że za 15 minut przyjdzie salowa przenieść moje rzeczy na
oddział septyczny. (Trochę się postawiłam, i najpierw poszłam
rozmawiać z pediatrą o moim synku). Na septycznym leżałam parę dni,
min. jedną noc na sali 4-osobowej z dwiema dziewczynami po
poronieniu czekającymi na zabieg czyszczenia macicy... Trochę mi
było nieswojo z powodu synka rozrabiającego w nocy, ale im musiało
być bardzo ciężko...
Z istotnych rzeczy, trzeba mieć ze sobą wszystko - od pieluszek i
ubranek po papier toaletowy, sztućce i kubek (nie ma żadnego
sklepiku). Na salach w większości są czajniki elektryczne, można
samemu sobie zrobić herbatę (szpitalna jest okropna). Warto mieć dla
dziecka butelkę, zaraz po porodzie raczej nie ma się pokarmu,
położne dają sztuczny, ale mogą też nakarmić dziecko strzykawką.
Więcej moich przygód opisałam na Rówieśnikach:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47868&w=75336237&a=75380374
Napisałam tam też, jaki jest rozkład dnia na oddziale.
Pozdrawiam i życzę łatwego porodu
Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: jestem nowa:)i juz problemy....
mmala witaj
ja miałam dokładnie to samo - mój mały trafiłą na intensywną terapię w
pierwszej dobie, potem na septyk a ja po cesarce. Przenieśli mnie do niego na
oddział septyczny dopiero w 3 dobie. Stale go karmili butlą choć ja prosiłąm
żeby mnie wołali do każego karmienia, że ktoś mnie zawiezie (trzeba było gnać
na drugi koniec szpitala) - obiecali ze tak zrobią ale za każdym razem im "coś"
wypadało. Potem na 4 dzień prawie dostałam zapalenia piersi. Po powrocie do
domu wezięłam laktator elektryczny i jakoś powoli unormowałam i ilość pokarmu i
to że mały zaczął jeść z piersi (na początku nie umiałam go dobrze karmić -
gryzł mei swoimi dziąsełkami strasznie). Zużyłam kilka tubek bepanthenu na
popękane sutki. Co drugi dzień miałam wszystkiego dość i chciałam przestać
karmić piersią, ale sama myśl budziła we mnie wyrzuty sumienia, ze robię to
przecież dla małego, że będzie miał lepszą odporność i lepszy start (na dodatek
mały ciągle chorował - zapalenie pępka, zapalenie dróg moczowych, przedłużajaa
się żółtaczka fizjologiczna, alergia (w tym skaza białkowa - co dodatkowo mnie
przygnębiało - bo ja na wędlinki patrzeć nie mogę i jak do tej pory żyłąm
głównie na serkach, jogurcikach i mleczku) no i - z pierwszego tygodnia życia
maluszka - w szpitalu jeszcze leczenie dwoma antybiotykami bo złapał jakiegoś
bakcyla i miał wysoką leukocytozę . Później po miesiącu zapalenie piersi -
ale takie już porządne i 40 stopni gorączki + antybiotyk. Tydzień karmienia z
głowy. Teraz - mały ma 2,5 miesiąca - zaczyna mi powoli brakować dla niego
pokarmu (nic dziwnego - to mały żarłok - po urodzeniu ważył 4150 a teraz już
6900) - piję więc herbatkę laktacyjną hippa - trochę nawet pomaga no i znowu w
ruch poszedł laktator - dla pobudzenia laktacji Ale mój maluch przesypia juz
w nocy 11 godzin. A w dzień je średnio co godzinę. Więc wieczorem już z
pokarmem jest krucho. Za to rano budzę się wcześniej niż on bo tak mnie bolą
piersi - są takie pełne mleka. MMAla u mnie cały czas z karmieniem są jakieś
problemy - łącznie z takimi jak twoje - że jadł prawie godzinę a potem z butli
wsuwał 90ml. Po prostu - tak jak dziewczyny piszą - jedyny sposób na to to
przystawiać go cały czas do piersi. Zobaczy żę nic innego nie ma i nauczy się
ciągnąć. A wtedy i ty będziesz miała coraz więcej mleka. Pamiętaj jednak, że
każde dokarmianie butelką powoduje spadek ilości pokarmu u ciebie. Pierwsze dni
są szczególnie trudne - pamiętam po sobie - nie miałam jeszcze takiej
cierpliwości do płączu małego dziecka, szczególnie jak nie wiedziałam o co
chodzi i do tego rady wszystkich dookoła - ze pewnie z moim pokarmem jest coś
nie tak, że może mało wartościowy i inne bzdury. Mały w każdym bądź razie na
zagłodzone dziecko nie wygląda Życzę CI mmala dużo cierpliwości i trzymam
kciuki. Pozdrawiam R&M Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: O tym jak postanowiłam przebadać się w szpitalu
O tym jak postanowiłam przebadać się w szpitalu
Witam!
Tę przygodę opisałam już w wątku Majówki, ale może ktoś jeszcze chciałby
przeczytać. Jako, że moja ostatnia wizyta u mojego ginekologa była dosyć
niezadowalająca, jeżeli chodzi o informacje o mającym niebawem nastąpić
porodzie, postanowiałm pójść do szpitalnego lekarza, żeby m. in. zmierzył mi
miednice, powiedział czy jest rozwarcie, itp.
Niczego nie podejrzewając zgłosiłam się do ambulatorium we wrocławskim
szpitalu klinicznym. Czekałam na swoją kolej, gdy gość z rejestracji poprosił
mnie do innego gabinetu, na którego drzwiach widniał napis 'patologia ciąży'.
Nieśmiało zapukałam, zapytałam czy mnie przyjmie. Na to lekarz pyta: 'Co się
dzieje'. Ja na to, że nic się nie dzieje, że przyszłam na zwykłą wizytę. Więc
on do mnie,że nie może mnie przyjąć, bo musiałby mnie zostawić w szpitalu bo
to jest patologia ciąży.
Wyjasnienie wydawało mi się dość oczywiste, więc wróciłam do ambulatorium
tłumacząc, że lekarz odesłał mnie, ponieważ nie wymagam konsultacji na
patologii. To samo położna przekazała lekarzowi w ambulatorium. A ten
zdenerwował się, zawołał mnie, zrobił łaskę, że mnie zbadał (w wielkim
pośpiechu) w ogóle nie słuchając co do niego mówię. Pyta, po co przyszłąm. Ja
na to że jestem 2 tyg. przed terminem i przyszłam się przebadać. On po
chwili: ' Słucham? Ciśnienie wysokie?' Ja powtarzam swoje. On do
pielęgnierki: ' Proszę zmierzyć ciśnienie' Ta mi mierzy tandetnym aparatem i
doczytać się nie może. Za czwartym razem czyta 130/110. Oj to wysokie-
stwierdza lekarz, rzucił okiem na stopy, które tego dnia, jak zresztą od 2
tyg były lekko spuchnięte.
Wpisując w kartę: gestoza, mówi do mnie że położę się w szpitalu. Myślałam,
że padnę. Nie sposób było przekonać go,że to niepotrzebne. Przy badaniu ów
wspaniały lekarz nie omieszkał zmieszać z błotem lekarza z patologii, który
rzekomo 'leci tylko na kasę' i rozumie mnie jak strasznie muszę się czuć, że
tamten mnie nie przyjął. Nie wierzyłam własnym uszom, słuchanie tego typu
wynurzeń było dla mnie żenujące. Za chwilę przybiegła jeszcze jedna położna,
też ku mojemu zdziwieniu próbując mnie pocieszać(???) i namawiając do
złożenia skargi na lekarza z patologii.
Myślałam, że zwariuję. Nie dośc, że zrobili ze mnie chorą, to jeszcze próbują
wrobić mnie w jakąś aferę ze skargami. Oprócz tego byłam przerażona, bo nie
zamierzałam rodzić w tym szpitalu. Poszłam grzecznie do izby przyjęć, gdzie
dali mi jakieś podarte łachy i usiłowali posłuchać tętna płodu, ale aparat
okazał się zepsuty.
Pojechałam na oddział septyczny, gdyż na innych nie było miejsca. Zmierzyli
ciśnienie po raz kolejny ( a nie minęło nawet pół godziny)- książkowe 120/80,
dali termometr i na salę.
Obskurnie, usiadłam na łóżku i chciało mi się płakać, ale udawałm twardą.
Zaraz zresztą przyszedł do mnie mąż i siostra, więc zrobiło się wesoło.
Wiedziałam, że nic mi nie jest i byłam przkonana,że wyjdę nazajutrz.
W nocy koszmar, jakieś wystrzały na podwórku, o 3 w nocy słuchanie tętna o 6
rano mierzenie temperatury, zaraz po tym mysie podłogi - wariactwo jakieś. I
od rana czekanie. Przychodzi lekarz dyżurny. Mówi do mnie, że przeniosą mnie
na patologię, jak zwolnią się miejsca. Ja go pytam, czy jest taka potrzeba,
jeśli np. wyjdę dziś. A on zdiwiony kto mi powiedział, że wyjdę dziś. Myślę
sobie to koniec, jestem w jakimś więzieniu. I dodał, może pani oczywiście
wyjść na własne żądanie, ale wtedy jak coś się stanie nie ma pani tu powrotu.
Myślę sobie: no to pięknie.
Wyszedł. Postanowiłam wypisać się na własne żadanie, zwłaszcza, że ciśnienie
idealne, obrzęki zniknęły, z ktg i usg wszystko w porządku. Położne upierały
się jeszcze,że nie powinnam podejmować pochopnych decyzji i że wiele
ryzykuję itd.
Ale najciekawsze jest to, że o pomiary ciśnienia musiałam upominać się sama a
gdy spytałam, czy będę oddawała mocz do analizy, to wywaliły gały ze
zdziwienia. A przecież jeden z najważniejszych objawów gestozy to białkomocz.
Fachowcy od siedmiu boleści.
Paranoja, czułam się jak w przytułku. Moja decyzja o wypisie pozostała
niezmienna. Okazało się, (po 4 godzinach),że w końcu może dojść to do skutku.
Zmęczona, ale szczęśliwa opuszczałam mury szpitalnego więzienia. Aha
zapomniałam jeszcze dodać, że tętno płodu położne odsłuchiwały za pomocą
śmiesznej trąbki i ciągle miały wrażenie, że jest za wolne, chociaż jak
wykazywało ktg, było idealne.
I jak tu ufać lekarzom i pracownikom służy zdrowia. Jednego byłam pewna. Do
tego szpitala nie wrócę już nigdy.
Teraz jestem już piąty dzień w domciu, żadnych niepokojących objawów, ale też
żadnych symptomów zbliżającego się porodu. ciekawe, ile jeszcze czekania
przede mną. Ale najważniejsze, że wśród najbliższych.
Pozdrawiam mamusie-brzusie i mamusie-już niebrzusie.
Basia Przeglądaj więcej postów z tematu



Temat: porównanie warszawskich szpitali - FAKTY
Najpierw wyjaśnienie: rodziłam ponad 2 lata temu na karowej, ale PO PORODZIE leżałam na oddziale SEPTYCZNYM. Przed porodem szukałam info o takich oddziałach, niewiele znalazłam, więc dopiszę...

1) nazwa szpitala KAROWA
2) data porodu - 07.2006
3) możliwość opłacenia indywidualnej opieki położniczej (tak/nie) TAK
4) miałyście opłaconą położną? (tak/nie) (nazwisko) NIE
5) ilu osobowa była sala, na której rodziłyście? SALA OPERACYJNA (CC)
6) czy płaciłyście za salę porodową o podwyższonym standardzie? NIE DOT.
7) ile kosztowała dopłata do tej sali? NIE DOT.
8) ilu osobowa była sala poporodowa? 3 OS.
9) czy płaciłyście za salę poporodową o podwyższonym standardzie? NIE
10) ile kosztowała dopłata do tej sali? (za dobę) NIE DOT.
11) jak długo w trakcie porodu jest się podłączonym do KTG?
(sporadycznie / ok. połowę czasu / ponad połowę / cały czas / zależy
od zagrożenia dziecka) NIE WIEM
12) czy mimo podłączenia do KTG można wstawać i chodzić ma odleglość
kabla? (tak/nie) NIE WIEM
13) I faza - można w wodzie? (prysznic/wanna/nie można) NIE WIEM
14) II faza - mozna w wannie? (tak / tak, za dopłatą za sterylizację
wanny / nie) NIE WIEM
15) pozycja parcia (dowolna / sugerowana - jaka? / wymuszona - jaka?) NIE WIEM
16) rutynowe nacięcie krocza u pierworódek (tak/nie) NIE WIEM
17) znieczulenie zewnątrzoponowe na życzenie - dostępne? (tak/nie) TAK
18) znieczulenie zewnątrzoponowe na życzenie - koszt NIE WIEM
19) czy w tym szpitalu miałyscie lekarza prowadzacego? (tak/nie) TAK (PRZYCHODNIA PRZYSZPITALNA PATOLOGII, W RAMACH NFZ)
20) czy ukonczylyscie szkole rodzenia przy tym szpitalu? (tak/nie) NIE
21) czy lekarz prowadzacy byl obecny przy waszym porodzie? (tak/nie) NIE
22) czy miałyście możliwość korzystania z drabinek / piłki / worka
sako? NIE DOT.
23) na jak długo dziecko położono wam na brzuchu tuż po porodzie? DZIECKO POKAZANO I ZABRANO NA NOWORODKI
24) pierwsze karmienie - na sali porodowe? (tak/nie) NIE
25) czy nakłaniano do karmienia piersią? TAK
26) czy pomagają w przystawieniu dziecka do piersi? (tak, z wlasnej
inicjatywy / tak, na prosbe/ nie) TAK, Z WŁASNEJ INICJATYWY, ALE KIEDY NIE WYCHODZIŁO, POŁOŻNE TRACIŁY CIERPLIWOŚĆ I OLEWAŁY SPRAWĘ. NA TYM SAMYM DYŻURZE JEDNA ODMÓWIŁA PODANIA MLEKA, DRUGA SAMA PODGRZAŁA BUTELKĘ I POCIESZAŁA
27) czy dopajają dziecko wodą z glukozą? NIE
28) czy dokarmiają dziecko butelką (tak, z wlasnej inicjatywy / tak,
na prośbę matki / nie) PATRZ PKT 26
29) jak szybko dostałyście dziecko z powrotem? PO OK. 20 GODZINACH
30) czy w porodzie uczestniczyli studenci? (tak, za moją zgodą /
tak, mimo mojego sprzeciwu / nie, ponieważ się nie zgodziłam / nie,
nie przyszli) BYŁA ZE MNĄ STAŻYSTKA (LEKARZ MED.), ZA MOJĄ ZGODĄ, OD MOMENTU PRZYJĘCIA DO SZPITALA, BYŁA PRZY CIĘCIU, ZAGLĄDAŁA CODZIENNIE, MIŁO JĄ WSPOMINAM
31) czy pielęgniarki pomagały w opiece nad noworodkiem? NIE
32) czy była możliwosc oddania dziecka pod opiekę pielęgniarek, zeby
sie wyspac? NIE, NA ODDZIALE SEPTYCZNYM NIE MA SALI, ŻEBY ZOSTAWIĆ DZIECKO NA KILKA GODZIN, NA NOWORODKI NIE MOŻNA ODDAĆ.
33) czy w szpitalu brakowało środków higienicznych? NIE
34) czy w łazience było brudno? TAK, GRZYBA PRZYNIOSŁAM
35) czy dziecko lezy na sali z matka, o ile nie wymaga przeniesienia
na inny oddzial z przyczyn medycznych? TAK
36) czy lekarze informuja o stanie zdrowia dziecka (tak, z wlasnej
inicjatywy / tak, po upomnieniu się / niechętnie i zdawkowo /
odmawiają odpowiedzi lub nie ma kogo zapytać) TAK, INFORMUJĄ WYCZERPUJĄCO, BYWAJĄ CHŁODNI
37) czy wykonywano interwencje medyczne mimo waszego sprzeciwu? NIE
38) czy podawano wam leki, nie informując, co to za preparat? INFORMOWANO W ODPOWIEDZI NA PYTANIE
39) jesli odpowiedz na pytanie 37 lub 38 jest twierdzaca, to czy
mówiono, że przedłużanie się porodu grozi niebezpieczeństwem dla
dziecka?
40) czy pomimo niepokojacych sygnalow (jakich?) zwlekano z cesarskim
cięciem? NIE, CIĘCIE ZE WSKAZAŃ, ZERO PROBLEMÓW, ŻADNEJ KWALIFIKACJI U ORDYNATORA, WPISANO MNIE W GRAFIK
41) czy rodziłabyś ponownie w tym szpitalu? TAK, ZE WZGLĘDÓW MEDYCZNYCH, GDYBYM MOGŁA RODZIĆ SN - NIE
42) co być zrobiła inaczej, gdybyś miała tam rodzić jeszcze raz?
A. POPROSIŁABYM O PRZYNIESIENIE DZIECKA NA SALĘ POOPERACYJNĄ KILKA GODZIN PO PORODZIE
B. WYMAGAŁABYM WIĘKSZEJ POMOCY ZE STRONY POŁOŻNYCH
43) czy rodzącej może towarzyszyć bliska osoba? PODCZAS CC - NIE
44) ile kosztuje obecnosc bliskiej osoby przy porodzie? NIE DOT.
45) jeśli leżałaś na sali wieloosobowej, to czy obecność cudzych
odwiedzających była dla ciebie uciążliwa? TAK, ALE OBOK MNIE LEŻAŁA DZIEWCZYNA Z PŁOCKA, PO CIĘŻKIM PORODZIE, ROZUMIAŁAM, ŻE POTRZEBUJE WSPARCIA RODZINY, BO MONSZ NIE MÓGŁ BYĆ PRZY NIEJ
46) czy poród był wywoływany? jesli tak, to w jaki sposob? NIE
47) czy istnieje mozliwosc oplacenia indywidualnej opieki po
porodzie, a jeśli tak, to ile kosztuje? NIE WIEM
48) czy byl to szpital, ktore same wybralyscie, czy przewieziono was
do niego? WYBÓR SAMODZIELNY
49) inne istotne informacje o tym szpitalu, których nie uwzględniłam
w ankiecie
A. SZPITAL KLINICZNY, DLA CIĘŻKICH PRZYPADKÓW, BARDZO DOBRA OPIEKA, ALE PRZEDMIOTOWE TRAKTOWANIE PACJENTEK
B. ŚRODKI HIGIENICZNE DLA MATKI I DZIECKA OGÓLNODOSTĘPNE, PODOBNIE JAK LEKI PRZECIWBÓLOWE.
C. JEDZENIE OK, TYLKO DIETA DLA CUKRZYCZEK ŹLE USTAWIONA - WSZYSTKIM NAM SKAKAŁ PO TYM ŻARCIU CUKIER.
D. ODDZIAŁ SEPTYCZNY - NIEWIELKIE WSPARCIE POŁOŻNYCH, SPRZECZNE INFORMACJE DOT. KARMIENIA PIERSIĄ, LEKARZE SCHODZĄ NA OBCHÓD NA KOŃCU.
E. W CAŁYM SZPITALU JEST JEDNA POŁOŻNA LAKTACYJNA, TRUDNO SIĘ DOCZEKAĆ, ODDZIAŁ SEPT. NA KOŃCU Przeglądaj więcej postów z tematu



Strona 1 z 2 • Zostało znalezionych 59 wypowiedzi • 1, 2